Garnier Fructis Banana Hair Food – recenzja maski do włosów

Będąc kręconowłosą włosomaniaczką nie mogłam przejść obojętnie obok produktu, wokół którego w ostatnim czasie jest tak ogromne zamieszanie. Zwłaszcza w środowisku curly girls. Garnier Fructis Banana Hair Food podbił serca dziewczyn nie tylko z kręconymi włosami, ponieważ maska przeznaczona jest do włosów bardzo suchych. 

garnier fructis banana hair food

Włosy kręcone są z natury suche i wymagają wyjątkowej opieki. Czasami mam wrażenie, że nawilżania im nigdy dość. Choć olejowanie włosów pełni ogromną rolę w nawilżaniu, niestety nie jest wystarczające.

To właśnie nadmierne przesuszenie włosów, ich łamliwość i to druzgocące szumienie pod palcami, kiedy się ich dotykało sprawiły, że rok temu postanowiłam podjąć sie świadomej pielęgnacji, zrezygnować z niemalże codziennego prostowania włosów i zawalczyć o swój naturalny skręt. Pierwszym i podstawowym krokiem, który musiałam wówczas podjać było nawilżenie włosów.

Garnier Fructis Banana Hair Food

Maskę Banana Hair Food można stosować na 3 sposoby. Jako odżywkę – wystarczy nanieść na wilgotne włosy. Wówczas bez obciążenia ułatwia rozczesywanie, chroni przed uszkodzeniami oraz nawilża. Jako maskę – nałożony na mokre włosy produkt należy spłukać po 3 minutach. Włosy pozostają nawilżone i odżywione. Jako pielęgnację bez spłukiwania – produkt naniesiony na mokre bądź suche włosy zapewnia odpowiednią ochronę, nawilżenie i odżywienie włosów, a także zapewnia im miękkość na dłużej.

Garnier Fructis Banana Hair Food ma nieziemski bananowy zapach, przyjemną konsystencję i bardzo wysoką wydajność. W jego składzie, zgodnie z informacją na opakowaniu, znajduje sie m.in. masło shea, oliwa z oliwek, banan, soja, nasiona słonecznika, rozmaryn, kokos, awokado, Produkt nie posiada parabenów, silikonów ani sztucznych barwników.

Maskę stosuję przy każdym myciu włosów według trzeciego wariantu, a więc jako pielęgnację bez spłukiwania. Niewielką ilość produktu rozcieram w dłoniach i rozprowadzam równomiernie po włosach delikatnie je ugniatając. Ugniatanie loków to jeden ze standardowych rytuałów kręconowłosych. W przypadku prostych włosów nie ma potrzeby tego robić. Za duża ilość produktu sprawi, że po wyschnięciu będą wyglądały na przetłuszczone, zwłaszcza przy skórze głowy, ale metodą prób i błędów, każda z was z czasem przekona się ile wasze włosy potrzebują produktu, by nie było go ani za dużo, ani za mało.

Maska Garnier Fructis Banana Hair Food trafiła na listę produktów jako must have mojej codziennej pielęgnacji. Dzięki niej włosy są miękkie w dotyku, skręt zdefiniowany. zwalczyłam to nieprzyjemne “szumienie”, a więc mogę uznać, że są odpowiednio nawilżone. Pozbyłam się także zniszczonych końcówek, dzięki czemu włosy wyglądają zdrowo, znacznie łatwiej się układają.

Garnier Fructis Banana Hair Food stosuję jako odżywkę b/s (bez spłukiwania), często jednak służy także jako stylizator podczas ranimacji loków po nocy. Wówczas używam jej na suche włosy.

Polub i udostępnij:
26

One Reply to “Garnier Fructis Banana Hair Food – recenzja maski do włosów”

  1. Ostatnio faktycznie jest o niej głośno ale się nie dziwię skoro tak dobrze działa. Cieszę się razem z Tobą, że udało Ci się zwalczyć problem suchych włosów. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *